Chcieli uderzyć w decyzje premiera. Fiasko referendum u sąsiada Polski
W sobotę o godz. 7:00 rano na Słowacji zaczęło się referendum w sprawie cofnięcia dwóch decyzji rządu Roberta Ficy. Lokale wyborcze były otwarte do godz. 22:00.
Pytania dotyczyły wprowadzenia specjalnych świadczeń, w tym dożywotniej renty, dla najważniejszych polityków w kraju oraz likwidacji dwóch urzędów odpowiedzialnych za walkę z korupcją – urzędu specjalnego prokuratora i elitarnego oddziału policji.
Ustawa uchwalona w czerwcu 2024 r. przez słowacki parlament przyznała prawo do korzystania ze służbowego samochodu z kierowcą-funkcjonariuszem ochrony i dożywotnią rentę byłym przewodniczącym parlamentu oraz byłym premierom. Warunkiem są dwie kadencje na stanowisku. W chwili przyjęcia ustawy warunek ten spełniał jedynie Fico.
Referendum na Słowacji nieważne
W sobotnim głosowaniu uczestniczyło 16,13 proc. uprawnionych, podczas gdy słowackie przepisy wymagają frekwencji przekraczającej 50 proc. Oznacza to, że referendum jest nieważne. Był to drugi najniższy wynik frekwencyjny w historii referendów na Słowacji.
W obu sprawach zdecydowaną przewagę uzyskali przeciwnicy decyzji obecnego rządu. Władze nie wspierały sobotniego referendum. Robert Fico, proszony przez dziennikarzy o skomentowanie głosowania, stwierdził, że dziwi go tak "niepoważne pytanie". Inicjatorem referendum była pozaparlamentarna partia Demokraci, której szefem jest były minister obrony Jaroslav Nad. Formacja domagała się, żeby na karcie do głosowania znalazło się trzecie pytanie – dotyczące ewentualnego zakończenia kadencji obecnego rządu.
Było to 10. głosowanie powszechne, w którym Słowacy mogli zaprezentować swoje zdanie i bezpośrednio wpłynąć na bieg wydarzeń w kraju. Dotychczas tylko jedno z nich – dotyczące członkostwa w Unii Europejskiej – było udane. W 2003 r. przystąpienie Słowacji do Wspólnoty Europejskiej poparło ponad 52 proc. głosujących.